Zwycięstwo Rodu Włodzixa!

By | Lipiec 20, 2010
Wygraliśmy, nie inaczej. W 600-setną rocznicę Bitwy pod Grunwaldem wojska polsko-litewskie, jak co roku, pokonały kwiat rycerstwa średniowiecznej Europy walczący dla wojsk Zakonu Krzyżackiego. Dla nas było to podwójne zwycięstwo. Tego samego dnia odebraliśmy puchar i nagrody za zajęcie I miejsca w Rajdzie Grunwaldzkim.
Jest o czym opowiadać. Wakacyjną przygodę rozpoczęliśmy 7 lipca 2010, na Dworcu PKP Bydgoszcz Główna, skąd wyruszyliśmy do Mławy, pierwszego punktu na naszej rajdowej trasie. W Mławie szybki przednocleg i wyprawa… do Kościoła Św. Trójcy na zadanie rozgrzewkowe. Biblia Starogdańska już nam nie straszna – dzięki zaangażowaniu Szczepana zyskaliśmy nową sprawność „godzinkoczasoumilacz”. Jeśli mielibyście pytania odnośnie Biblii, Godzinek, żywotów świętych… – walcie do nas jak w dym!
I chociaż zadanie początkowe wyciągnęło z nas siódme poty, po rozwiązaniu zagadki w kościele trzeba było zająć się trasą rajdową na poważnie.
Dowiedzieliśmy się, iż gdzieś w Polsce znajduje się zaginiona tarcza Urlyka von Jungingen. Niejaki Cesarius Stum próbował ją ukraść i zdradziecko wywieźć, ale mu się nie powiodło. Zdążył zbiec, a dodatkowo pozostawił wskazówki dla swoich niemieckich przyjaciół co do miejsca jej ukrycia. I tak zaczęła się zabawa. Byliśmy szpiegami, detektywami, tłumaczami staroniemieckiego.. byliśmy harcerzami przeżywającymi przygodę tego lata.
Mława. Trop znaleziony w artykule w „Tygodniku Działdowskim„, szybka wizyta w Muzeum Ziemi Zawkrzeńskiej i mamy potwierdzenie – należy się udać do bunkrów nad Zalewem Ruda. Szybka decyzja i już siedzieliśmy w autobusie marki Autosan zmierzając do celu. Rajd pieszy powiecie? a jak.. siły trzeba oszczędzać.
Nad zalewem szybki rekonesans i kierunek bunkier. Tam czekała nas nas dość oryginalna wiadomość po niemiecku, wzmiankująca coś o upiornej wsi. Zapisujemy i maszerujemy dalej. Kolejny cel, Nadleśnictwo Dwukoły, a tam  w języku germańskim zaszyfrowana wiadomość „Tam gdzie lwy bez herbu Bawarii.. palec pokutnika wskaże Ci drogę”.
Długo nie musielismy szukać. Za cel wybralismy Narzym i Kościół Św. Jana Chrzciciela, na ścianach którego można zaobserwować koliste otwory w cegłach, „wywiercone” przez wiernych w ramach pokuty. Betonowe lwy na posesji obok utwierdziły nas w przekonaniu, że to dobre miejsce. W jednym z otworów odnaleźliśmy kolejną wiadomość zostawioną przez niemieckich szpiegów. Skierowaliśmy swoje  kroki na Zamek Krzyżacki w Działdowie, po drodze obierając fałszywy trop (ruiny zamku w Narzymiu). Kiedy pokrzywy sięgają po pachy i gonią Ciebie psy, łatwo się domyślić, że nie jest się na właściwej drodze.
Działdowo
fot. Całodniowa gra miejska w Działdowie
Dzień drugi poszukiwań upłynął nam w Działdowie. Najpierw zaszyfrowana wiadomość w kapilicy zamku krzyżackiego, a potem gonitwa po mieście. Podjęliśmy także cenny trop i wysłaliśmy szpiegów do pobliskiego Malinowa. Pozyskali oni tam bardzo ciekawy list Emilii Sukertowej, która skierowała naszą uwagę na postać Leona Wojnowskiego. Mapa zdobyta w Wieży Bismarck’a potwierdziła tropy zdobyte w Działdowie. „Kleine Koschlau” to był nasz kolejny cel. Wiedzieliśmy już też, że mamy szukać „pod schodami w nieistniejącej willi”. I tak trafiliśmy do Koszelewek. Chociaż… wcale nie było łatwo. Musieliśmy odpuścić poszukiwania do kolejnego dnia, który…
rozpoczął się alarmem o 4 nad ranem. O 5:20 wszyscy siedzili już w pociągu do Tuczek. Stamtąd wyruszyliśmy na całodniowy spływ kajakowy. Po drodze… wizyta na torfowisku Kopaniarze i ratowanie storczyków. W połowie drogi upragniony przystanek w Koszelewkach, a tam na tyłach gospodarstwa PGR ślady dawnego majątku i.. tajemnicze schody. Obiekt rozpoznany, pozostało tylko zdobycie ukrytej tam wiadomości. Z tym musieliśmy poczekać do dnia następnego.
Kajaki
fot. Całodniowy spływ rzeką Wel, na trasie Tuczki – Kopaniarze – Koty, przez jeziora Grądy, Tarczyńskie i Zakrocz
Wąpiersk to urocza wieś w województwie warmińsko-mazurskim. Jest tam niewielka szkoła, w której spaliśmy przez 2 kolejne noce, a także mały kościół i sklep przygotowany na najazd setek turystów. Naszym harcerzom spodobała się także plaża nad Jeziorem Jeleńskim. Wąpiersk to także najmilsze wspomnienie tego Rajdu – upragniona nagroda – tarcza Urlyka von Jungingen. Mało kto wie, że nazwa wsi pochodzi od starosłowiańskiego wyrażenia „Wąpierz”, czyli upiór. Mało komu też udało się odnaleźć w Koszelewkach ostatni trop wskazujący na wiadomość z bunkra nad Zalewem Ruda. Upiorna wieś! Pochwyceni na trasie Niemcy dopowiedzieli resztę – szukać  należało w Kościele. I właśnie wtedy zaczęły się największe nerwy. Jak zdążyć na czas? Czy ktoś nas nie ubiegł? Pytań było wiele, a rower tylko jeden! Dzielna ekspedycja pod wodzą druha Alka wyruszyła do kościoła w Wąpiersku (budząc pytania dlaczego zmierzacie w kierunku innym niż wszyscy?) już nie na poszukiwanie, ale po tarczę. Udało się. Wygraliśmy! Znaleźliśmy ukryty skarb! Hufiec ZHP Koronowo i Ród Włodzixa pokazał po raz kolejny na co go stać.
maciejos
fot. Zmagania na trasie Wąpiersk – Koszelewki – Wąpiersk
Nie był to jednak koniec Rajdu. Dnia następnego, organizatorzy przygotowali dla nas jeszcze atrakcje w pobliskim Welskim Parku Krajobrazowym. We wsi Jeleń mieliśmy okazję zwiedzić muzeum przyrodnicze oraz muzeum etnograficzne. Dzień zakończyliśmy w Lidzbarku Welskim uroczystą mszą za ojczyznę i apelem nad Jeziorem Lidzbarskim. Wtedy jednak wszyscy i tak byliśmy już myślami na XXXIX Zlocie Grunwaldzkim. O samym Zlocie i atmosferze obchodów 600-lecia Bitwy pod Grunwaldem przeczytacie w kolejnej relacji. Zapraszamy.
Zdjęcia z Rajdu można obejrzeć w Hufcowej Galerii.
Harcerska Akcja Letnia Hufca ZHP Koronowo i tegoroczne grunwaldzkie wyzwania współfinansowane są z funduszy Miasta i Gminy Koronowo. Dziękujemy.